Wczesnomodernistyczna, bogato wyposażona kamienica, powstała dla Anny Kuźmińskiej (Koźmińskiej), która od roku 1896 stała się właścicielką rozległej połaci składającej się z kilku działek, a zajmującej nieco ponad 1/3 kwartału pomiędzy ulicami Krochmalną, Waliców, Grzybowska i Żelazną. Kuźmińska zakupiła ów teren od Konstantego Kruszczyńskiego vel Gruszczyńskiego (swoboda zapisu nazwisk była kiedyś większa…). Zestaw owych kilku placów funkcjonował już wówczas jako jedna całość od ponad czterdziestu lat – przynajmniej od 1855 r. Parcele skupowane przez Kruszczyńskiego w latach 1852-55, pozostając wyjątkowo długo w tych samych rękach, utworzyły przez kilka dziesięcioleci swoistą enklawę. Właściciel raczej podnajmował teren na działalność innym przedsiębiorcom, niźli sam coś wytwarzał, bowiem w spisach występuje jako właściciel, a nie kupiec czy producent. Na działkach przeważała niska zabudowa przemysłowa, bądź to murowana bądź drewniana. W narożniku Waliców i Krochmalnej powstała trzypiętrowa kamienica – musiała być jednym z solidniejszych i wyższych domów w okolicy skoro umieszczono na niej reper (tj. geodezyjny znak wysokościowy), w czasach pomiarów lindley’owskich prowadzonych w stolicy od początku lat 80. XIX w. Z tego wniosek, że kamienica była przynajmniej o kilka lat starsza – wzniesiono ją zatem nie później niż pod koniec alt 70. XIX w.
Z czasem gdy zabudowa wielkomiejska wkraczała na tereny tzw. obecnie: „bliskiej Woli”, pewna część właścicieli zaczynała inwestować w nieruchomości stawiając w miejscu dotychczasowych zabudowań przemysłowych – kamienice, tym samym zmieniając swój profil działalności i ogólny charakter dzielnicy. Takie działania podjęła też nowa właścicielka, Anna Kuźmińska, która kupiła hurtem wszystkie działki od Kruszczyńskiego i niedługo potem na części z nich poczęła wznosić domy mieszkalne. Wiemy że to ona, bowiem do 1918 r. cały teren pozostaw w jej rękach, a dwie kamienice: Krochmalna 47 i Krochmalna 49/ Żelazna 64, powstały przed I wojną światową. Ta pierwsza pomiędzy rokiem 1897 a 1901, a druga w roku 1912. Co do daty drugiego z wymienionych obiektów (przetrwałego do dziś) można mieć pewne wątpliwości. Patrząc na fizjonomię budynku, na jego układ komunikacyjny wewnątrz, różnice w standardzie wykończenia klatek, a w końcu na układ dachu i ścian szczytowych; dochodzimy do wniosku, że tak naprawdę są to… dwa domy powstałe pod tym samym adresem jednak w jakimś, być może niewielkim, odstępie czasowym. Jako że na północnej części działki (ob. adres: Żelazna 64), znajdowały się jeszcze wówczas pozostałości dawnego browaru Rudolfa May’a (z ok. 1850 r.), można przyjąć założenie, że południowa część istniejącej obecnie zabudowy (spod obecnego adresu Żelazna 64) powstała nieco wcześniej niż północna, pod którą trzeba było dokonać wyburzeń. Potwierdza to min. fakt, że przejazd bramny znajduje się w części południowej. Wtedy gdy ją stawiano był niezbędny, potem gdy realizowano część północną, zaprojektowano jedynie pieszą klatkę przechodnią łączącą podwórko z ul. Żelazną, bowiem brama wjazdowa na posesję była już od południa.
O tym, że właścicielka miała ambitne plany, polegające na przeprowadzeniu nowej ulicy i zbudowaniu jej kamienicami, może świadczyć fakt, iż od południa w przypadku dwóch kamienic (jedna nieistniejąca) pojawiły się pełnowartościowe elewacje oduliczne, zamiast zwyczajowych ślepych ścian, przystosowanych na dostawienie sąsiedniego domu. Czy droga ta miała dochodzić do ul. Waliców, czy być ślepym kameralnym zaułkiem, tego się już dziś nie dowiemy. Na pewno wspomniane wyżej kamienice, miały fasady zarówno od północy (ul. Krochmalna), jak i od południa. Całe przedsięwzięcie, obliczone zapewne na lata, upadło najprawdopodobniej w momencie rozsprzedania działek nowym właścicielom, co z kolei mogło być wynikiem ogólnoświatowego kryzysu, który dotknął także Polskę. To zapewne wtedy – na przełomie lat 20./30. XX w. dawna właścicielka chcąc ratować się finansowo posprzedawała fragmentami, trzymaną od lat w ręku całość. Już w 1930 r. teren ma aż siedmiu dysponentów. Wśród nich jest Szlama Galanter – właściciel kamienicy przy Żelaznej 64. Dom był wówczas stosunkowo nowy, miał zaledwie kilkanaście lat. Jak bardzo podnosił standard w okolicy można przekonać się choćby i dziś. Choć w czasie wojny był uszkodzony, to z racji nowoczesnej, nawet jak na obecne standardy konstrukcji, zniszczeniu uległ jedynie dach. Pozostało wiele oryginalnych elementów wystroju wnętrz, o zgeometryzowanym wzornictwie, utrzymanym w tonie skromnej elegancji, min.: kute balustrady, podesty z wielokolorowego lastrico, stolarka, płytki podestów itd. Klatki schodowe w południowej części były najprawdopodobniej drewniane. Patrząc bowiem na nie dzisiaj, widzimy obraz powojennej partaniny. Same schody są solidne, betonowe, ale na podestach i piętrach dano tanie lastrico. Najgorzej prezentuje się balustrada, która została poskładana wtórnie, ze starych, pościąganych skądś fragmentów, wymieszanych dość przypadkowo z nowymi segmentami. Wszystko to pospawane, przycięte „jak leci”, bez oglądania się na estetykę, czy symetrię. Przy czym, drewniana poręcz na piętrach i spocznikach zakręca, nie półkoliście, jak to było przyjęte przed wojną, ale pod różnymi kątami, w zależności, jak akurat pospawano balustradę.
Dodajmy, że w latach 2024-25 przeprowadzono gruntowny remont wszystkich elewacji, z przywróceniem historycznego detalu i odpiłowanych pomiędzy rokiem 2018-2020 balkonów. Obecne balkony, mają nowe podesty, posadowione na nowych, powtórnie kotwiczonych w elewacjach legarach. Wszystkie te działania poprzedził przeprowadzony w latach 2010-2011, kompleksowy remont dachu. Na koniec wato wspomnieć, że przed samą wojną (1939 r.) niejaki Salomon Krukman prowadził tu niewielką wytwórnię wyrobów szklanych pod nazwą „Eska” – rozwinięcie fonetyczne inicjałów właściciela (S.K.).
::: Włączono do bazy w ramach projektu: „Akademia Opiekunów Dziedzictwa” – (VI edycja), dofinansowanego przez Narodowy Instytut Dziedzictwa.





























