Kamienica ul. Krakowskie Przedmieście 12, Warszawa

729
Fasada. Widok ogólny (na wschód). Fot. Mariusz Chodowiec, 2023 r., źródło: AOD IV.

Jest to miejsce o udokumentowanej zabudowie od XVII w. – z początku parterowej i drewnianej, z czasem murowanej, której gabaryty systematycznie się powiększały. Pierwsze dostępne wzmianki sugerują, iż piętrowa kamieniczka z facjatą na dachu, należąca do niejakiego Bogusza powstała ok 1740 r. Kamienicę tę zwykło się nazywać Domem Ekierta, od jednego z właścicieli, który nabył posesję nieco przed 1785 r. i zapewne wtedy nadbudował o drugie piętro, powtarzając na dachu istniejącą dotychczas facjatę (obecnie po odbudowie na dachu są trzy facjaty). Jednocześnie na zapleczu rozbudowywano kompleks oficyn, który z czasem przybrał kształt litery „L”. Oficyny lokowano wzdłuż północnego i wschodniego krańca parceli. W czasie II wojny najbardziej ucierpiał zachodni fragment oficyny północnej i obiekt frontowy, doszło m.in. do zawalenia części stropów. Znamienne jest, że zdecydowano się mniej lub bardziej świadomie zachować elementy bezpośrednio sprzed zagłady 1944 r. Jest to pasowe boniowanie parteru i pas lewego (północnego) boniowania na elewacji frontowej znacznie szerszy niż ten po prawej stronie, powstały w trakcie odbudowy. Oprócz tego na klatce schodowej wykonano posadzkę z ułomków różnokolorowego kamienia, m.in. marmuru, a co najważniejsze wykorzystano oryginalną secesyjną balustradę, dopasowując ją (dość zgrzebnie) do powojennej klatki schodowej, ze schodami i podestami pokrytymi wylewką lastriko. Wykorzystanie elementów pierwotnego wystroju skłania ku tezie, że budynek dość szybko zaczął być po wojnie odbudowywany przez prawowitych właścicieli. Być może wtórnie użytych przedwojennych komponentów jest w obiekcie więcej. Należy jednak zaznaczyć, że wspomniane wyżej zidentyfikowane jako przedwojenne elementy mogły pochodzić zarówno z ruin omawianego tu budynku, jak i z najbliższej okolicy. Nieco mniej ucierpiały oficyny, które przetrwały do naszych czasów w mało zmienionej formie, choć zachodni fragment oficyny północnej miał zawalony szereg pieter. Ich niezaprzeczalną wartością jest to, że zachowały się w komplecie. Dzięki temu można zobaczyć, jak gęsto zabudowana była pierwotnie cała okolica, składająca się z podobnych wąskich parceli. Po wojnie zdecydowano się nie odtwarzać drewnianych galerii ciągnących się wzdłuż znacznych partii północnych oficyn.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj