Kamienica ul. Piękna 47 (ul. Koszykowa 64) , Warszawa

Sześciopiętrowa, wczesnomodernistyczna kamienica, z wysokim dwukondygnacyjnym, częściowo zaadaptowanym na cele mieszkalne poddaszem, wzniesiona została w widłach dwóch ulic: Koszykowej i Pięknej. Jako, że od tej ostatniej wiedzie wejście do budynku, to właśnie do niej przyporządkowano adres policyjny: Piękna 47. Działka (hip. 1390D), na której wzniesiono w 1911 r. omawiany tu obiekt, ma kształt nieregularnego, położonego na bok trapezu. Pierwotnie była znacznie większa, niż obecnie i stanowiła jedną z dwóch parceli w obecnym kwartale ulic Piękna – Koszykowa – Wielka (dziś Poznańska). W przededniu II wojny światowej, po wielokrotnych podziałach katastralnych w obrębie wspomnianego kwartału, ilość placów wzrosła do siedmiu. Sytuacja pod tym względem nie zmieniła się do dziś. Sam kwartał, jaki przebieg okolicznych ulic (szczególnie w kierunku płd.-wsch.), powstał w dobie Stanisławowskiej, w czasie gdy kształtował się układ przestrzenny całej tej dzielnicy, projektowanej jako przedpole Zamku Ujazdowskiego. Mało kto zresztą zdaje sobie sprawę, że posiadłości ziemskie należące do Ujazdowa sięgały, aż po obecną ul Banacha. Przebieg granic owych pól, a tym samym kierunek miedz biegnących od Al. Ujazdowskich po Ochotę, który mógł się stać podstawą przyszłego układu ulic, znacznie odbiega od obecnego rozplanowania tej części miasta. W kilku tylko miejscach ówczesne linie katastralne pokrywają się  współczesnymi, co oznacza, że ta cześć Warszawy, w pewnym momencie swej historii, została po prostu zaprojektowana, bez uwzględnienia wcześniejszych historycznych nawarstwień, niejako „w poprzek” zastanej sytuacji.

Kwartał w którym znajduje się opisywana przez nas nieruchomość (przy ul. Pięknej 47, hip. 1390D), był pierwotnie znacznie większy, niż obecnie – nie kończył się na obecnej Poznańskiej, lecz na Marszałkowskiej. W pierwszej połowie XIX w. cały ten teren był administracyjnie jednym placem o numerze hip. 1390 – mimo połączenia dworu na Koszykach z biegnącą dalej na północ, powstającą właśnie etapami, ul. Wielką (ob. Poznańska). Z czasem dokonywano tu kolejnych podziałów doprowadzając do obecnej sytuacji gdzie na bazie jednego placu mieliśmy w 1939 r. ukształtowanych 25 parceli, plus działka wytyczająca południowy odcinek ul. Wielkiej (ob. Poznańska).

Duży ów (podwójny jak wspomniano wyżej) kwartał, zaczęto z czasem dzielić na mniejsze powierzchnie, co jest skądinąd naturalnym procesem w rozwoju miasta. Stąd pojawiły się w hipotece numery: 1390A, 1390B, 1390C. Nas najbardziej interesuje ostatni z nich, bowiem był on przypisany do obecnego kwartału otoczonego ulicami Poznańską, Koszykową i Piękną. Obszar ten wydzielono w 1864 r. kilkanaście lat później (1880 r.)w jego zachodniej części-rożku pojawił się kolejny plac 1390D, o policyjnym numerze Piękna 31 (obecnie 47 i 47A), czyli ten na którego wschodniej części, po kilkudziesięciu latach stanęła opisywana przez nas kamienica. Dla porządku dodajmy jeszcze, że w roku 1882 od działki 1390D, oddzielono jej trójkątny, zachodni kraniec, znajdujący się w widełkach ul. Koszykowej i Pięknej. Odcięta część otrzymała n-er hip. 1390E (ówczesny policyjny: Piękna 33, a obecny 49). W 2017 r. działkę tę zajął nowy dom. W roku 1904 z działkę 1390D podzielono niemalże na pół, tworząc dwa n-ery 47 i 47A. Na drugiej z działek (hip. 5484) szybko wzniesiono czteropiętrową kamienice, dość bardzo zapóźnioną stylowo, obecnie (2025 r.) nie istniejącą, po której plac pozostaje cały czas niezabudowany.

W 1911 r. pod adresem Piękna 47, powstaje dla ówczesnego właściciela nieruchomości Wincentego Colonna-Wlewskiego, istniejący po dziś dzień okazały budynek autorstwa znakomitego architektonicznego tandemu: Henryka Stifelmana (1870-1937) i Stanisława Weissa (1871-1917), architektów bardzo aktywnie działających, po których mimo dwóch wojen światowych zostało bardzo dużo dobrej architektury. Co do samego zleceniodawcy/inwestora (Walewskiego), to wiemy, iż po kupnie parceli przy Pięknej 47, w 1902 r. przystąpił do jej podziału (w 1903 r. są już dwa place), a w kolejnym roku (1904 r.) zachodnią połówkę sprzedał, zyskując zapewne tym samym fundusze na rozpoczęcie budowy swojej kamienicy. Nadmienić tu trzeba, że od końca XIX w. ul. Koszykowa była konsekwentnie poszerzana. Jeśli następowały jakiekolwiek zmiany na jakieś parceli (podział, nowa inwestycja etc.), to linię regulacyjną przesuwano z automatu o kilka metrów na północ, w tym przypadku było to 4,5 m. Obcięcie owego przyulicznego pasa terenu stanowiło stratę zarówno dla sprzedającego (ok. 102 m2  mniej), jak i nowego nabywcy drugiej części dzielonego placu (hip. 5484) p. Marii Chrapowieckiej (ok. 82 m2 mniej).

Walewski wzniósł okazałą kamienicę, na placu tak małym, że podwórko ma tylko 4 m2, co przy wielokondygnacyjnej wysokości obiektu redukuje je do rangi marnego świetlika. Mimo wątpliwej roli „podwórka”, jego zaistnienie było o tyle wskazane, że dało się przez to choć po części rozplanować dom wedle panującego wówczas standardu: część reprezentacyjna – część kuchenna. Właściciel posesji był w tej komfortowej sytuacji, że dom wzniesiony na tak wąskiej działce, wychodzącej na dwie ulice nawet w części „kuchennej”, będzie maił mieszkania z doskonałym dostępem do światła, a zatem o wiele droższe przy wynajmie.

Budynek w zaproponowanej formie wczesnomodernistyczny, jeśli chodzi o detal łączący w sobie przede wszystkim elementy secesyjne (maska maszkarona, plafony o zgeometryzowanych motywach roślinnych, etc.), z kubistycznymi (min. płytki w sieni) zapowiadającymi nadchodzącą epokę funkcjonalizmu. Nie brak jednak we wnętrzach również elementów stylowo starszych, zgoła XIX wiecznych jak choćby, lane tralki balustrady klatki głównej, czy posadzki podestów wyłożone charakterystycznymi oktagonalnymi płytkami.

Na mikroskopijne podwórko od ul. Pięknej nie wiedzie brama, a niska, acz szeroka sień, bogato i różnorodnie zdobiona, kończąca się drzwiami na podwórko, w którego zachodniej części mamy wejście na klatkę schodową kuchenną. Z sieni prowadzi również wejście na klatkę główną (paradną), znajdującą się we wschodniej partii budynku. Tę część pomyślano jako reprezentacyjną. Oprócz schodów jest tu też winda z późniejszego PRL-u (pojedyncze drzwi). Biorąc pod uwagę wiek budynku z dużym prawdopodobieństwem, powojenny dźwig osobowy jest zamontowany w oryginalnym szybie. Sama winda wjeżdża powyżej ostatniego pietra (co zapewne jest powojenną innowacją) i zatrzymuje się na zamieszkałym po części poddaszu, skąd korytarzem można dostać się na szczyt klatki kuchennej.

Podczas ostatniej wojny budynek prawie wcale nie ucierpiał. Na tle zniszczeń w najbliższej okolicy stan jego był niemal idealny. Jedynie 12 lokali było wypalonych. W kwietniu 1945 r. dom miał jeszcze lekko uszkodzony dach, kryty wówczas dachówką (być może chodziło o płytki łupkowe, bowiem na zdjęciach lotniczych z 1945 r., powierzchnia jego jest raczej czarna, niż szara). Obecnie dach pokrywa blacha. Dom od lat nie był porządnie remontowany. W PRL-u usunięto i tak oryginalnie skromny detal obu fasad. Spora jego część jednak została – płaskorzeźby na zwieńczeniu (amorek), czy oryginalne witryny sklepowe od obu ulic.

Jeśli chodzi o własność, to budynkiem nadmiernie nie szafowano, otóż pierwotny właściciel (Walewski), pozbył się go już po I wojnie światowej, zapewne w dobie kryzysu przełomu lat 20./30. XX w. W 1930 r. posiadaczem nieruchomości był Wolf Huftnagel i pozostał nim co najmniej do roku 1939. Z samego nazwiska widać, że był Żydem, więc zapewne ok. 1940/41 r. stracił swą kamienicę, a sam został przesiedlony dalej na północ, do małego bądź właściwego Getta. Niemcy bowiem od początku wojny podjęli działania mające na celu skupienie Żydów na północy miasta, gdzie już przed wojną wielu ich mieszkało. Największą tragedią (jeśli w ogóle wolno tak różnicować), było przesiedlenie na Muranów dla ludzi bogatych. Zasymilowane  żydowskie rodziny, nie zajmujące się tradycyjnie handlem, często od kilku pokoleń nie mające związku z tzw. dzielnicą północną, a mieszkające od lat w południowej części Warszawy, uważanej za bardziej prestiżową okolicę, były wrzucane w nieznaną sobie, egzotyczną rzeczywistość Grzybowa, Mirowa, czy Muranowa.

Do kogo dom należał w trakcie okupacji, pozostaje do ustalenia. Tak czy inaczej, krótko po wojnie został przez komunistyczne władze odebrany ówczesnym właścicielom na mocy wątpliwego prawnie tzw. „Dekretu Bieruta” (26-X-1945 r.). Po wydaniu tego ukazu nieruchomości pozostające w granicach miasta odbierano sukcesywnie nawet do początku lat 50. XX w. Należy sądzić, że omawiany tu budynek będąc łakomym kaskiem dla ówczesnych władz (dobry stan techniczny), odebrano zapewne szybko po ogłoszeniu dekretu.

Reasumując – w obiekcie, dzięki uniknięciu zniszczeń wojennych, pozostało nader dużo, jak na Warszawskie realia, oryginalnej substancji, którą przy ewentualnym remoncie należy bezwzględnie chronić.

::: Włączono do bazy w ramach projektu: „Studeo et Conservo 2025” – (XX edycja), dofinansowanego przez Miasto Stołeczne Warszawa.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj