Kamienica wzniesiona na krótko przed II wojną światową, na działce nie posiadającej żadnej solidnej zabudowy od XVIII w., kiedy to tereny te zostały przyłączone Warszawy. Parcela w takich granicach, w jakich wykorzystano ją pod budowę obecnie stojącego na nim domu powstała w 1877 r. Właścicielem jej był niejaki Rosenthal. Plac przez długie dziesięciolecia przechodził z rąk do rąk, jednak raz wyznaczonego zasięgu nie zmienał, jeśli nie liczyć małej korekty od strony ulicy, kiedy to szereg placów wytyczonych podług starych linii regulacyjnych nieco poskracano, aby nie wchodziły w światło drogi. Parceli takich nie było dużo, jednak trafiały się w całym mieście i nie należały do rzadkości. W tym przypadku odcięto od strony ulicy pasek terenu o powierzchni ok. 35 m2. Takie drobne korekty miały masowo miejsce w połowie lat 90. XIX w., kiedy to na ukończeniu był podstawowy pomiar prowadzony przez zespół Lindleya odwzorowany w skali 1:200, a mający być podstawą i punktem wyjścia do tworzenia dalszych opracowań w planowanym od początku ciągu skalowym. Wobec tak dokładnych pomiarów jakie zaserwował nam zespół Lindley’a, pojawiała się, niejako samoczynnie, chęć korygowania błędów w terenie tak bezwzględnie ujawnionych przez prowadzone prace kartograficzne. Najczęściej były to korekty nieprawidłowo poprowadzonych w terenie granic, które dokładnie pomierzone i przeniesione na mapę w pełni zdemaskowały wszystkie błędy. Chcąc je poprawić najpierw korygowano mapę wg dokumentów pisanych, a potem z mapą w terenie korygowano zastaną (skartowaną uprzednio) rzeczywistość. Trend ów, zaowocował ogólnie pojętym porządkowaniem przestrzeni miasta, co a kolei wyrażało się min. w ujednolicaniu szerokości ulic, tak jak przy omawianej tu parceli.
Z końcem XIX w. rozwój tej części miasta zaczął przyspieszać tak, że popularne w okolicy i pozostające dotąd w zdecydowanej większości, domy drewniane (głównie jedno-, dwukondygnacyjne), zaczęły być sukcesywnie wypierane przez obiekty murowane. Postępował też proces dogęszczania podwórzy. Na interesującej nas parceli pomiędzy 1898 a 1900 r. postawiono trzypiętrową, mieszkalną oficynę poprzeczną w głębi działki, „plecami” opierającą się o zabudowania działki sąsiedniej. Częstą praktyką pozostawało wznoszenie najpierw skromniejszych (a więc tańszych) zabudowań na tyłach posesji. Obiekty takie, budowane jako pierwsze, do momentu postawienia domu frontowego, wynajmowały się nieco lepiej niż mógłby na to wskazywać ich standard, bowiem miały zapewniony swobodny dostęp do światła. Wynajmując tylny budynek, starano się tak operować finansami, by choć część zysku szła na poczet przyszłej budowy domu frontowego. W tym przypadku, musiało jednak minąć bez mała 40 lat, zanim powstał istniejący do dziś dom od ulicy. Czemu tak się stało, wyjaśnić może rzut oka na skład społeczny osób tu mieszkających na przełomie 1908/09 r. Informacji dostarcza nam opasłe dzieło – analogowa, można by rzec, forma ówczesnego „internetu” – niemalże 1000-stronicowy rocznik pt. „Adresy Warszawy”. Zawierający min. spis osób zamieszkałych na terenie miasta. Dowiadujemy się z niego, że niewielką tylną oficynę zajmował przede wszystkim właściciel, określany jako obywatel miasta (miejski), czyli człowiek nieco „lepszej kasty”, żyjący najczęściej z operacji finansowych, tu: z wynajmu domu; i na pewno nie utrzymujący się z pracy własnych rąk. Był to Abram Fridman, który kupił tę posesję w 1889 r i miał ją w posiadaniu na pewno do końca I wojny światowej. Oprócz niego w oficynie na przełomie 1908-09 r., mieszkali min.:
Borenstein Boes (?)– Krawiec
Braw (Brach) Małka – Handlowiec
Brief Juda – Dorożkarz
Eierman Srul – Handlowiec
Harmetin M. – Szmukler (Pasamoonik)
Kobrzyńska Teofila – Handlowiec
Piskorz Abram – Handlowiec
Rasin Chaja – Handlowiec
Rosenberg Lewek – Furman
Schwartz Wiktor – Garbarz
Stausman Szlama – Subiekt
Szczygieł Roch – Szewc
Uhrbeutel Abram – prowadził skład węgla
Jak widać z przytoczonej, oczywiście niepełnej, listy mieszkańców od razu wynika, że wynajmującymi raczej nie byli ludzie bogaci, a sam dom pozostawał skromy, zatem zyski musiały być na tyle niskie, iż trudno było z nich odłożyć większą sumę na budowę domu frontowego. Nawet mieszkańcy określani szumnym mianem handlowców, byli właścicielami drobnych, jak to się wówczas mówiło: „kopiejkowych” interesów, którymi były w najlepszym przypadku niewielkie okoliczne sklepiki. Po I wojnie światowej, będącej czasem zastoju i stagnacji, przyszło pewne, krótkie ożywienie, po którym nastąpił kryzys ogólnoświatowy. Nie ma się więc co dziwić, że posesja przy Pawiej 69 trwała w swej dawnej postaci, jak zahibernowana. Dopiero zmiany prawne (prawo budowlane i finanse), oraz kolejne ożywienie gospodarcze połowy lat 30. XX w. przyniosło daleko idące zmiany pod tym adresem. Oto w roku 1937 zaczyna się budowa porządnej, trzypiętrowej kamienicy odulicznej, dla ówczesnego właściciela posesji – M. Drejera, który nabył ja od Chima Fromdora. Wznoszony obiekt zaprojektował tandem znanych architektów, mających na koncie wiele wspólnych realizacji. Byli to Salomon /Stanisław/ Pianko (1902 – ?) i Grzegorz Lewin (1909 – 41). W dokumentach pojawia się jeszcze jeden architekt, ale być może nie sprawował funkcji projektowych, a jedynie zatwierdzające (korygujące, kontrolujące?) – był nim, zajmujący stanowisko mierniczego przysięgłego, Mieczysław Ernsztejn (przysięgę złożył 27-X-1935 r.).
Od momentu wzniesienia nowego budynku, zaczął się zmieniać skład społeczny mieszańców. Oto na przełomie 1938/39 roku, pod tym adresem mieszka min. pani doktor Zofia Karpińska. Dom mimo uszkodzeń wojennych miał na prawdę bardzo dużo szczęścia. Wokół ogrom zniszczeń – pojawiła się pustynia po zrównanym z ziemią getcie, itd., a w omawianej tu kamienicy w 1945 r. stwierdzono jedynie niewielkie uszkodzenia dachu, w czasie wojny zapewne doraźnie naprawianego. Tylna oficyna została wypalona, tak że ocalały jedynie nadwątlone mury obwodowe nie nadające się do odbudowy. Dom frontowy natomiast z racji nowoczesnej konstrukcji nie uległ większym uszkodzeniom, choć na niektórych stropach stwierdzono odkształcenia popożarowe. Pod koniec 1946 r. kamienicę zamieszkiwało już 60-ci mieszkańców, w 26 izbach, a od ulicy działał nawet sklep. Tłoku jak widać nie było, ale tylko dlatego, że okres powrotów do Warszawy trwał jeszcze w najlepsze.
Mimo ogromnych zniszczeń, w okolicy z wojennej pożogi przetrwało całkiem sporo budynków. Niestety w związku z nowymi inwestycjami, dokonywano coraz to kolejnych rozbiórek, tak że na początku lat 90. XX w. było już w sąsiedztwie jedynie 12 przedwojennych domów. Proces ten niestety nie ustaje. Obecnie (2025 r.) w okolicy pozostały jedynie 3 (!) przedwojenne budynki. Wszystkie sąsiadują z opisywaną tu kamienicą, którą pomiędzy rokiem 2005-2008 docieplono styropianem, tworząc nowe elewacje. Wyremontowano wówczas także dach, a na przełomie 2022/23 r. zainstalowano od podwórza windę w szybie zewnętrznym.
::: Włączono do bazy w ramach projektu: „Akademia Opiekunów Dziedzictwa” – (VI edycja), dofinansowanego przez Narodowy Instytut Dziedzictwa.






























