Kamienica ul. Rabsztyńska 4, Warszawa

Budynek Stojący dziś na zapleczu ul. Górczewskiej, powstał krótko przed  II wojną światową, na parceli noszącej tak wówczas, jak i dziś numer 25. Pozwolenie na budowę otrzymano na przednówku roku 1936, jednak wcześniej działka była wydzielona i nawet zabudowana jakimiś parterowymi obiektami gospodarczymi. Najpierw powstała zapewne kamienica frontowa, potem obiekt w głębi placu. Właścicielem całości w 1939 r. był Rafał Mławski, on też mógł zainicjować prace budowlane na wykrojonej, z większej połaci, nowej podówczas działce.  Omawiany tu obiekt spod obecnego adresu Rabsztyńska 4, posadowiono w głębi tejże działki, przez co z lotu ptaka przypominał zwykłą oficynę poprzeczną. Od frontu stał drugi budynek o dość nietypowym zarysie. On również dotrwał do naszych czasów. Patrząc jedynie na mapę można by nabrać przekonania, że omawiany tu dom, to sztampowa nieciekawa oficyna poprzeczna. Nic bardziej mylnego. W terenie okazuje się bowiem, że obiekt wzniesiono jako… drugi dom frontowy z fasadą od nie istniejącej wówczas, a zapewne planowanej, ulicy. Kamienica jak się wydaje miała być dopasowana do jakiejś większej, przemyślanej kompozycyjnie całości, bowiem ściana wschodnia nie została zaprojektowana do końca jako ślepa. Otóż na jej południowej części są balkony o charakterystycznych zakręcanych balustradach w stylu okrętowym. Balkony, co prawda nie wystają poza obręb działki, znajdują się jednak w jej ostrej granicy. Jeśli by zatem pewne sprawy nie były odgórnie uzgodnione, to balkony mogły by się w przyszłości zetknąć ze ślepą ścianą szczytową domu sąsiedniego. Gdyby taki oczywiście powstał. Niestety nie wzniesiono go nigdy, co zapewne było spowodowane wybuchem II wojny światowej, z której oba gmachy spod numeru: Górczewska 25, wyszły niemalże bez szwanku. Dom północny miał co prawda dość poważne, ale punktowe uszkodzenie północno wschodniego narożnika. Poza tym był dobrze zachowany. Dom z głębi działki nie ucierpiał wcale. Obecnie ma on adres: Rabsztyńska 4, jednak nie od razu po wojnie mu go nadano, a to dlatego, że ulicę Rabsztyńską wytyczono dopiero miedzy 1957, a 1961 rokiem, czyli w momencie reorganizacji i porządkowania wnętrza kwartału, poprzez realizację niewielkiego osiedla mieszkaniowego. Wówczas to nieliczne, wzniesione tu przed wojną budynki mieszkalne, wkomponowano w układ nowego założenia, a ul. Rabsztyńska wraz z poprowadzoną zakosami ul. Syreny, stała się jedną z głównych osi komunikacyjnych tego kameralnego układu urbanistycznego.

Wróćmy jednak do samej działki, na której postawiono oba domy, mające na początku wspólny adres: Górczewska 25. Warto przy tej okazji cofnąć się nieco dalej wstecz  i przytoczyć  historię zachodzących tu procesów miastotwórczych, bowiem są one charakterystyczne dla zarówno dla tej okolicy, jak i ogólnie rzecz biorąc dla obrzeży całego miasta. Otóż, oba istniejące do dziś domy, powstały na północnym końcu pola ornego. Zagon ów szerokości dokładnie takiej, jak powstała na nim kamienica (30 m); ciągnął się pomiędzy obecnymi ulicami Górczewską (nr 25) i Wolską (60), przy której stało gospodarstwo z drewnianymi domami gospodarczymi otaczającymi podwórze, zamknięte od frontu, także drewnianym, domem mieszkalnym. Z początku gdy rozszerzające się miasto wchłaniało tereny przedmieść, odbywało się to zazwyczaj wzdłuż dróg wylotowych. Tak było i w tym przypadku. Mimo, iż po Powstaniu Listopadowym Warszawę zamieniono w twierdzę, co skutecznie utrudniało rozwój terytorialny, to jak widzimy nie uniemożliwiało go definitywnie. Teren wzdłuż ul. Wolskiej (jednego z najważniejszych traktów wylotowych) dość wcześnie pojawia się w spisach miejskich, co jest równoznaczne z przyłączeniem go do miasta. Oto dowiadujemy się, że w roku 1855 omawiana tu posesja (mająca adres od ul. Wolskiej) należy do niejakiego Karola Furmankiewicza. Wydaje się sądząc po nazwisku i dacie tej informacji, że mógł to być ”pierwotny” właściciel – chłop, uprawiający rolę. Czyniąc to na terenie miasta mógł zapewne w ten sposób „omijać” pańszczyznę. W jego rękach działka przetrwała do 1869 r., kiedy to nabył ją Karol Klauze, by po kilku latach odsprzedać Dawidowi Herszowi Finkelowi. Ten dzierżył posiadłość od 1874  do 1894 roku, po czym sprzedał ja Abramowi Borowskiemu, który niebawem (w 1897 r.) pozbył się jej na rzecz niejakiego Toruńczyka, który to posiadał ją do 1904 r., a następnie odstąpił Józefowi Muszkatowi. Obaj panowie posiadali do spółki kamienicę przy Pawiej 4 (gdzie ostatnio prowadzono prace archeologiczne przy okazji wznoszenia nowego obiektu), dlatego nie dziwi fakt, że przez ostatni rok (1904), byli współwłaścicielami gospodarstwa przy Wolskiej 58. W międzyczasie zmienił się charakter posesji, bowiem na jej południowej części powstał (ok. 1899 r.) spory, dwukondygnacyjny budynek przemysłowy, zniszczony dopiero w czasie Powstania Warszawskiego, a rozebrany wkrótce po wojnie. Od roku 1912, kiedy to odcinek Górczewskiej przylegający do opisywanej tu parceli od północy, także włączono do Warszawy, posesja zaczęła funkcjonować pod dwoma adresami, które swoją drogą kilkukrotnie się zmieniały. Z początkiem lat 20. XX w. Potomkowie Józefa Muszkata występują jako właściciele placu jeszcze w 1930 r., jako B-cia Muszkat. Po 1930 r. działka została podzielona na pół i sprzedana, a że była spora, to na każdą połówkę złożyło się po kilka osób., gdyż ceny w okolicy zdążyły znacznie wzrosnąć. Tego typy przetasowania własnościowe mogły mieć miejsce w związku z panującym wówczas ogólnoświatowym kryzysem finansowym. Tak więc do części północnej prawa nabyło 5 osób: M. Chojnacka, E. Baling, K. Kicki, M. Kicki i F. Szram; a do południowej cztery: Ch. Lichtenbaum, J. Muszkat, R. Muszkat (b-cia Muszkat?) i R. Toruńczyk. O tym, że sytuacja z czasem się unormowała świadczy fakt, iż w 1939 r. Północna część miała już jednego właściciela – wspomnianego wyżej Rafała Mławskiego, a południową wykupił Magistrat.

Obecnie Budynek przy Rabsztyńskiej 4 jest należycie utrzymany. Między rokiem 2001 a 2005 wyremontowano dach. Później wymieniono okna na plastikowe pozostawiając jednak stary podział „stolarki” okiennej. Na podkreślenie zasługują oryginalne w swej formie i wykonaniu balkony – zarówno narożne jak i bliźniacze (zachodnie). Na klatce z pierwotnego wystroju, po remoncie zachowały się jedynie schody. Powymieniane są drzwi, ułożono nową posadzkę z dużych płytek łazienkowych. Zastanawia forma balustrady – wygląda nader współcześnie, poza tym jest spawana. Wygląda na to, że jest to produkt powojenny.  A to z kolei może wskazywać na przedłużającą się w czasie wojny budowę i kończenie gmachu (niezależnie od zasiedlenia) już po wojnie.

::: Włączono do bazy w ramach projektu: „Akademia Opiekunów Dziedzictwa” – (VI edycja), dofinansowanego przez Narodowy Instytut Dziedzictwa.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj